Mała. miejska Panda nie kojarzy się ze sportem. Ale kilka drobnych zabiegów oraz mocniejszy silnik mają szansę coś w tym względzie zmienić. Po wersjach 4x4 i SUV przyszła pora na "niegrzeczną" Pandę. Nie ograniczono się przy tym, na szczęście, do zabiegów kosmetycznych, takich jak dodany spoiler czy boczne listwy. Panda 100 HP to naprawdę dynamiczne auto.
Złośliwcy o Pandzie mówią, że to budka telefoniczna na kołach. Jednak nawet z mało porywającej, pudełkowatej, choć sympatycznej i funkcjonalnej formy za pomocą kilku prostych zabiegów - jak się okazało - można wyczarować auto o całkiem dynamicznym wyglądzie. Duży "grill" schodzi aż na dolną część zderzaka, pomiędzy efektowne lampy przeciwmgielne. Ozdobne, plastikowe nakładki podkreślają obrys błotników. Z tyłu odpowiedni efekt tworzą: dyskretny spoiler na pokrywie bagażnika, zderzak z imitacją dyfuzora i chromowana końcówka wydechu. Za wygląd nadwozia -duży plus.
Dodatkową atrakcją, choć zapewne nieobojętną dla ceny samochodu, są też bardzo efektowne, 15-calowe obręcze kół z lekkich stopów z szerokimi oponami o niskim profilu (195/45). Tak duże koła całkowicie wypełniają nadkola Pandy, tym bardziej że wersja 100 HP ma wyraźnie mniejszy prześwit.
Jeżeli dla kogoś wprowadzone w Pandzie 100 HP zmiany to za mało, będzie mógł też zamówić dodatkowy pakiet nazwany Pandemonio, m.in. z chromowanymi, bocznymi elementami, czerwonymi zaciskami hamulców i lusterkami zewnętrznymi w srebrnych obudowach.
Nieco mniej efektownie . prezentuje się kabina sportowej Pandy. Producent poskąpił tu jakichkolwiek sportowych urozmaiceń. Szkoda, bo w takiej wersji przydałyby się choćby nakładki na pedały. A nie każdy zwróci uwagę na napisy na progach (bardziej na pokrytą skórą kierownicę).
Co więcej, tablicę przyrządów wykonano wyłącznie z ciemnych tworzyw (w innych Pandach jest ciemnoszara lub w dwóch odcieniach), a to działa nieco przytłaczająco. Czy każdy miłośnik sportu musi lubić ponure wnętrza? Może pomógłby tak banalny detal jak wskaźniki o białych tarczach?
Wersja 100 HP pozostaje zwykłą Pandą, czyli niewielkim i praktycznym miejskim autkiem z dwoma parami drzwi i, przynajmniej teoretycznie, miejscem dla pięciu osób. "Teoretycznie", bo jednak mówi się o wąskim autku, w którym z tyłu, na kanapie, wygodnie będzie tylko dwóm dorosłym osobom. I tylko gdy jedzie się w miarę spokojnie. Chęć skorzystania z dynamiki sportowej odmiany małego Fiata zapewne szybko spowoduje protesty pasażerów z tyłu. Kanapa jest niestety płaska, nie ma też czego się złapać...
Za to jadący z przodu nie będą mieli powodów do narzekań, bo w wersji 100 HP zamiast zwykłych foteli są siedzenia mocniej wyprofilowane, z wyraźnie zaznaczonymi boczkami. Choć nie są to jeszcze fotele kubełkowe, jakie spotyka się w sportowych wersjach większych samochodów (np. w Ibizie Cupra), to jednak dają wystarczające podparcie, gdy komuś przyjdzie ochota na żwawe pokonanie zakrętu.
Z zakrętami Panda 100 HP nie ma problemów. To spore zaskoczenie, bo zwykła odmiana tego miejskiego autka nie została zaprojektowana do dynamicznej jazdy. Dotyczy to zwłaszcza jej zawieszenia, które w standardowym wykonaniu pozwala nadwoziu głęboko się pochylać w szybko przejeżdżanych zakrętach. Jednak nawet w najtańszej Pandzie 1.1 czuje się, że proste konstrukcyjnie zawieszenie jest dobrze ustawione i ma spory potencjał. Mimo niepokojących przechyłów prowadzi się przewidywalnie.
Usportowiona odmiana 100 HP jeździ dużo lepiej. Ma obniżone zawieszenie i amortyzatory o większym stopniu tłumienia. Skutek? Tylko nieco mniej komfortu niż w zwykłej Pandzie, a w zamian znakomite prowadzenie na zakrętach. Prawidłowo i nie nazbyt nerwowo reaguje też na ruchy pedału gazu. Odjęcie go na zakręcie powoduje nieznaczną nadsterowność -przewidywalną i łatwą do skorygowania.
Co więcej, zawieszenie, choć dość sztywne, nadal bardzo dobrze radzi sobie na nierównościach. Mieliśmy okazję sprawdzić auto na różnych nawierzchniach: równym asfalcie, kocich łbach, typowej, polskiej drodze z wieloma łatami i dziurami. Pasażerowie Pandy 100 HP są, co prawda, informowani o stanie nawierzchni, ale nierówności wybierane są cicho, bez typowego dla niektórych aut "dobijania".
Dla poprawy skuteczności hamowania z tyłu, zamiast bębnów, zastosowano tarcze.
Do sportowego charakteru auta dostosowano układ kierowniczy. Jego wspomaganie jest elektryczne, jak w innych Pandach, ale przycisk "City" zwiększający siłę wspomagania zastąpiono guzikiem "Sport" - zmniejszającym ją i dodatkowo "wyostrzającym" reakcję na naciśnięcie pedału gazu.
Kluczem do dobrych osiągów jest silnik. Zastosowano tu nieco zmodyfikowaną wersję 1,4-litrowej jednostki znanej z Grandę Punto StarJet. Do dyspozycji jest 100 KM, a to w parze z niedużą masą auta (niewiele ponad 900 kg) oraz krótko ze-stopniowaną, 6-biegową skrzynią przekłada się na niezłe - jak na malutkie GTi - osiągi. Bo za takie należy uznać przyspieszanie do "setki" w 9,5 sekundy i prędkość maksymalną równą 185 km/h. Ceną za takie osiągi jest wyższe zużycie paliwa. Nieduże, ale jednak wyższe niż w pozostałych odmianach auta. Według producenta Panda 100 HP zużywa średnio 6,5 1/100 km, podczas gdy odmiana z 60--konnym silnikiem 1.2 zadowala się niemal litrem paliwa na 100 km mniej. Niestety, zbiornik paliwa wersji HP mieści standardowe 35 1 i to już trochę za mało.
Fiat Panda 100 HP ma mocny silnik, efektowny, ale nie efekciarski wygląd, dobrze ustawione zawieszenie, tania jednak nie będzie: w Niemczech auto ma kosztować niemal 13 tys. euro. W Polsce powinno być nieco tańsze, lecz trzeba sięliczyć z poziomem ok. 50 tys. zł. Szczegóły poznamy na początku listopada.