|
Christian Huygens, uczony holenderski, osiadł w Paryżu. W roku 1666 minister Colbert powołał go w skład Akademii Nauk. W tym czasie był już sławny, ponieważ jako jeden z pierwszych odkrył pierścienie Saturna, płaszczyzny Marsa i mgły Oriona. Zbudował również zegar wahadłowy, nakręcany spiralną sprężyną i ogromne okulary astronomiczne. Jak widać znaczył w nauce wiele, a Colbert spodziewał się, że uczony dokona nowych odkryć i ogłosi je w Paryżu.
Huygens nie wynalazł cylindra i tłoka, jak twierdzą niektórzy historycy. Zadowolił się tym, że zdołał uprościć i logicznie skonstruować pod względem technicznym znaną już maszynę. Przede wszystkim zmierzał do znalezienia sposobu, który umożliwiłby powstanie próżni pod tłokiem. Próbował to badać, wykorzystując między innymi eksplozję prochu strzelniczego. Uczony wziął — jak to dokładnie opisał w swych dziennikach — dobrze spojoną rurę i z góry wsunął do niej tłok, który swobodnie mógł opuszczać się w dół, ale miał ograniczony ruch do góry. Na końcu rury przymocował śrubami małe pudełko i uszczelnił złącza skórą. Pod tłokiem w jego górnym położeniu wywiercił otwory z rurkami, na które nawlekał miękkie węże z mokrej skóry. Do pudełka u dołu włożył odmierzoną ilość prochu strzelniczego oraz kawałek „niemieckiego cygara", którego koniec zapalił. Gdy proch zapłonął, płomienie przedostały się do rury. Powietrze uciekło przez skórzane przewody, które w końcu same się zamknęły na skutek działania ciśnienia powietrza z zewnątrz i ciasno przyległy do otworów, tak że powietrze nie mogło z powrotem przedostać się do rury. Słup gazów cisnął z góry na tłok, przesuwając go do dołu i wraz z nim linę przełożoną przez krążek. W ten sposób podnosił się ciężarek umocowany na drugim końcu sznura.
Po pierwszych udanych próbach Huygens zbudował o wiele większą maszynę. Aczkolwiek okazało się, że cylinder opróżniał się z powietrza tylko do połowy, Huygens w propagandowej próbie prezentował podnoszenie ludzi trzymających drugi koniec liny, a w końcu zaprosił na pokaz członków Akademii oraz samego ministra Colberta. Publiczna, uroczysta próba nastąpiła w dniu 20 września 1673 roku. Nie wiemy jednak, czy Huygens miał okazję zbudować maszynę jeszcze większych rozmiarów, mamy natomiast dowody, iż prób nie kontynuował. Tym niemniej możemy traktować jego konstrukcję za prototyp bezwentylo-wego motoru spalinowego, opartego na zasadzie dwusuwu.
Po pierwszych próbach silnik wybuchowy Huygensa musiał przejść dalszą fazę rozwoju i to w czasach, kiedy więcej oczekiwano od napędu parowego niż od prób z silnikami spalinowymi. Angielski uczony William Cecil chciał zwrócić uwagę swych współczesnych na możliwość użycia gazu jako siły napędowej i w tym celu zbudował model silnika, który zaprezentował w roku 1820 Towarzystwu Filozoficznemu w Cambridge.
Samuel Brown zbudował w 1823 roku pierwszy motor gazowy, który wyróżniał się tym, że wtryskiwał do cylindra wodę, aby przyśpieszyć kondensację po fazie wybuchu i w ten sposób wzmocnić cykl roboczy. Aby wykazać, jakie są praktyczne możliwości wykorzystania motoru, wmontował jedną z jego wersji do czterokołowego wózka, którego podwozie skonstruowane z rur było nisko zawieszone oraz tworzyło zbiornik na wodę. Konstrukcja napędu była następująca: każde ramię wahadła było poprzez korbowody połączone z wałem korbowym, który napędzał zębatą przekładnię walcową poruszającą jedną parę kół. Nie był to jednak automobil, nikogo nie wiózł i nie miał nawet kierownicy.
Naśladowcy Browna ograniczyli się do prób wyłącznie z samymi silnikami bez podwozi. Jednym z bardziej znanych konstruktorów był Wellmann Wright, który 1833 roku zbudował dwusuwowy silnik gazowy, który nie znalazł uznania wśród drobnych rzemieślników ze względu na zużycie znacznych ilości drogiego gazu świetlnego, zaś dla wielkiego przemysłu był bezużyteczny z powodu małej wydajności. Wynalazca pojawił się ze swą konstrukcją o ćwierć wieku za wcześnie.
Kolejny konstruktor, William Barnett, zbudował w 1833 roku trzy silniki, w których tłok poruszany poprzez wybuch mieszanki, a przestrzeń spalania znajdowała się również w cylindrze. Gaz doprowadzany był specjalnym przewodem, a po zapaleniu go przez palnik skierowany był przez otwór do komory wybuchowej.
Niestety, maszyna parowa w tym czasie święciła największe sukcesy. Nie było więc nadziei na realizację produkcji silnika gazowego i z tego powodu technicy przestali się nim zajmować. |