|
Historia silnika spalinowego od pierwszych jego zaczątków aż do zastosowania praktycznego wiedzie nas na powrót do czasów Trevithicka. Twierdzi się, iż wynalazcą gazu świetlnego był Le Bon, ale to nieprawda. Kiedy w roku 1797 Le Bon ogłosił swój wynalazek, minęło już dwanaście lat od czasu, kiedy to Minckeler oświetlał gazem audytorium w uniwersytecie w Lowanium, zaś osiem lat wcześniej Dundonald oświetlał gazem refektarz klasztoru w Culross, a pięć lat przedtem oświetlał gazem swój własny dom niejaki Murdock. Murdock w dodatku oczyszczał gaz świetlny z nieprzyjemnego zapachu, czego nigdy nie robił Le Bon i dlatego właśnie sąsiedzi wygnali go z ulicy, na której zamieszkiwał i eksperymentował; twierdzili, iż ich prawie zaczadził. Francuski wynalazca Le Bon zawdzięcza swą sławę przede wszystkim temu, że żył w Paryżu, który był wówczas centrum dziewiętnastowiecznego świata, a także i temu, że potrafił swój wynalazek zastosować w publicznie widoczny sposób. Le Bon zaprosił więc mieszkańców Paryża do hotelu Seignelay, by mogli podziwiać jego dekoracyjne oświetlenie. Filip Le Bon nie był więc wynalazcą gazu świetlnego ani też pionierem gazowego oświetlenia, ale był pierwszym, który przewidział wielką przyszłość oświetlenia gazowego i jego społecznych korzyści. Zastosował także gaz świetlny jako źródło energii. Stał się w ten sposób pierwszym ogniwem długiego łańcucha, którego koniec prowadzi nas do samochodu.
W dniu 25 sierpnia 1801 roku ogłosił artykuł: ...o cieplnych lampach albo piecach, które ogrzewają i świecą z wielką oszczędnością, a dają się również użyć jako siła motoryczna użyteczna we wszystkich typach maszyn. To oświadczenie uzupełniają wyjaśnienia dodatkowe do oryginalnego patentu: Środki służące do uzyskiwania siły poprzez ekspansję gazu, do uspokajania energii oraz do jej wykorzystania sposobem i w proporcjach właściwych dla uzyskania ciepła, światła i siły napędowej. Patent wyjaśnia: Konstrukcja maszyny napędzanej rozprężającą siłą gazu, którą można aplikować do różnych celów, jak również do kierowania balonem. Mimo że Le Bon nie był pierwszym, który sobie wyobraził silnik na gaz, bo tak^e idee spotykamy także u Anglika Johna Barbera o dziesięć lat wcześniej oraz u jego krajana Roberta Streeta już w 1794 roku, za jego sprawą wynalazek zyskał popularność i wzbudził powszechne zainteresowanie wielkimi możliwościami jego praktycznego zastosowania.
Barber jako pierwszy wpadł na pomysł użycia jako siły napędowej mieszaniny powietrza i pary ropy naftowej. Mniemał, że tę mieszaninę wytworzy poprzez ogrzewanie naczynia zawierającego ropę naftową, a następnie skieruje ją do komory spalania, gdzie dodatkowo doprowadzone będzie powietrze. Spalane gazy pędzić będą z wielką szybkością zwężonym kanałem na przeciwległym końcu komory spalania i uderzą w koło z łopatkami, które za pośrednictwem kół zębatych oraz przekładni przeniosą wytworzoną energię na wał oraz pomocnicze pompy, niezbędne dla funkcjonowania mechanizmu. Mówiąc krótko Barber wymyślił turbinę gazową naszych czasów w okresie, kiedy jeszcze nie istniała nawet wodna turbina.
Natomiast Street pozostał wierny układowi cylinder — tłok pochodzącemu z maszyny parowej, ale wyobrażał sobie choć w prymitywnej, lecz mimo to logicznej postaci cykl spalania, który później stał się podstawą rozwiązania silnika gazowego, który w praktyce użyto dopiero sto lat później.
Jak teraz widać, chwalony po dzień dzisiejszy projekt Filipa Le Bona był naśladownictwem zasady, którą wymyślili Barber i Street, ale na wzór dwusuwowych silników parowych skierowywał rozprężające się gazy przemiennie raz na przednią i raz na tylną część tłoka.
Le Bon wyobrażał sobie dalej, iż użyje elektrycznego zapalania iskrownikiem w taki sposób, aby wybuchy powtarzały się w kolejności, którą można by było regulować. Nie miał natomiast żadnej wiedzy czy nawet pomysłu, jak rozwiązać problem odpowiedniego stosunku mieszanki powietrza i gazu. Le Bon zatem w praktycznym zastosowaniu swych idei nie prześcignął w wyraźny sposób swych poprzedników i — jak się wydaje — wynalazek jego motoru pozostanie tylko czystą legendą.
Niekiedy pisze się, iż Le Bon zginął tragicznie Nazajutrz po koronacji Napoleona na cesarza znaleziono go ponoć na Polach Elizejskich z trzynastoma ranami kłutymi. Ciało pochowano we wspólnym grobie. Najpewniej zabili go Anglicy, aby przejąć jego wynalazek. Zginęły bowiem w sposób zagadkowy wszystkie dokumenty i szkice, które dotyczyły jego wynalazku. Okoliczności tej tragedii nigdy nie zostały wyjaśnione. Natomiast zgodnie ze świadectwem zgonu Le Bon zmarł we własnym łóżku na gwałtowny atak nerek. Cały jego dobytek zabezpieczył urzędnik, który przyszedł po dokumenty administracyjne, których wydania odmówiła mu służąca. Nie wiadomo wszakże, jak zrodziła się sensacyjna legenda o jego śmierci. |