|
Większość konstruktorów pierwszych automobilów postępowała najprostszym sposobem — motoryzowała istniejące już powozy lub inne pojazdy. Tak postępował również Daimler. W tricyklu Benza najczęściej dopatrywał się jakiegoś szczególnego cudu, ponieważ był zaprojektowany jako organiczna jednostka z częściami funkcjonalnie rozwiązywanymi i wzajemnie się łączącymi. I rzeczywiście możemy bez końca podziwiać czystość i celowość koncepcji tego pojazdu. Przede wszystkim jego podwozie jest dziełem mistrzowskim, a jego wygląd wyróżniał się elegancją-
Benz rozwiązał problem wagi wykorzystując pomysły konstrukcyjne stosowane w budowie bicykli. Trójkołowiec bez silnika ważył 172 kilogramy, choć podwozie było zbudowane z rur używanych w kotłach parowych, miał długość 2,38 metra, szerokość 1,58 metra. Tylko kół ze szprychami z drutu Benz nie zrobił sam; przednie koła miały średnicę 731 milimetrów, posiadały łożyska kulkowe i zawieszone były na nie resorowanych widełkach, a zmianę kierunku zapewniał drążek połączony z dźwignią kierowcy. Koła tylne miały średnicę 1125 milimetrów. Silnik umieszczony nad tylną osią, miał leżący wzdłuż osi pojazdu cylinder, pionowy wał korbowy z poziomo leżącym kołem zamachowym w dole, a w górze ze stożkową przekładnią na szeroki pas skórzany. Napędzała ona płaskim pasem wał przekładni, na którym umocowany był silny i wolnobieżny pas, tak więc przesuwanie pasa (jak w obrabiarkach) służyło do startowania. Mechanizm napędu wyposażony był w dyferencjał i obracał koła tylne przy pomocy bocznych łańcuchów.
Silnik był czterosuwowy, chłodzony wodą. Zapłon elektryczny działał jak u Lenoira, ale z pomocą ogniwa Bunsena oraz cewki Ruhmkorfa. Benz po kilku latach przeszedł na bardziej niezawodny system zapłonu Daimlera. Za paliwo służył olej ligroinowy, czyli dzisiejszy benzol, gaźnik działał na zasadzie odparowywania, podobnie chłodzenie. Opracowanie wszystkich części jest po dzień dzisiejszy przykładem pięknej i dokładnej mechaniki.
Różnice w datach, jakie podają źródła, a które dotyczą dnia, w którym Benz po raz pierwszy wyjechał, można wyjaśnić tym, iż fakt, że „Patent Motorwagen" był gotowy nie oznacza jeszcze, że sam pojazd nadawał się już do jazdy. Benz odnotował, że podczas pierwszej jazdy po dziedzińcu fabryki wjechał wprost na ścianę oraz pozginał i połamał wiele części, tak że musiał pojazd przebudowywać. Dlatego też nie chciał ryzykować jazdy po drodze publicznej, dopóty nie nauczył się porządnie kierować pojazdem. Tricykl Benza po raz pierwszy przejechał co najwyżej sto metrów. Dopiero po kilku tygodniach Benz pokonał na nim odległość jednego kilometra, osiągając szybkość zaledwie 11 kilometrów na godzinę. Najstarsza zaś prasowa informacja o próbach Benza nosi datę 3 lipca 1886 roku. |